Pechowo w Brzegu Dolnym

W dniach 26-28 listopada 2021 r. w Brzegu Dolnym rozegrano 2. GRAND PRIX POLSKI MŁODZICZEK i MŁODZIKÓW w Tenisie Stołowym. Brała w nich udział nasza zawodniczka – RUCIŃSKA Lena.

Turniej dla Leny zaczął się planowo. Pewna wygrana w pierwszym grupowym pojedynku z HABĄ Oliwią z Tarnowa 3-0. Drugi pojedynek, trochę pechowo przegrała z STOSIĄ Martyną z Gdańska 0-3 (przegrywała same końcówki po naprawdę dobrej grze). Ale prawdziwy pech, dopiero był przed nami. Po trzecim grupowym pojedynku, wygranym po ciężkim boju, przez Lenę 3-2 z KOBOSZ Łucją z Rzeszowa, myśleliśmy, że wyjście z grupy do Turnieju Głównego, stało się faktem. Nic z tego, okazało się, że trzy zawodniczki miały po pięć punktów i trzeba było liczyć sety. Do wyjścia z grupy, zabrakło Lenie JEDNEGO SETA. Ciężko było Lenie i mnie oswoić się z tą porażką (trzecie miejsce w grupie), powiedział trener Sławek Ostrowski. Mecz o przedział 33-40 z BĄK Klaudią z Chybia, był pod całkowitą kontrolą Leny i zakończył się wynikiem 3-0. I tak naprawdę Lena przegrała jeden pojedynek i zajęła 33 miejsce.

Gra Leny podczas całego turnieju, wyglądała dobrze. Nie można mieć do Niej pretensji. Zabrakło nam trochę szczęścia, jednego z ważnych czynników składających się na sukces (oprócz pewnej, dobrej formy i dyspozycji dnia). Uważam, że nie małe znaczenie miał fakt, że młodziczki grały rano. Do tej pory, graliśmy po młodzikach, po południu. To czas naszego treningu, wtedy Lena jest bardziej pobudzona, organizm inaczej funkcjonuje i reaguje. Dopóki (przed pandemią), trenowaliśmy rano, to nie było z tym większego problemu. Teraz myślę, że wystąpił, co utwierdziło mnie w słuszności rannego treningu. Najważniejsze mecze rozgrywamy rano a trenujemy po południu (ale ten problem ma zdecydowana większość klubów w Polsce). Pewne rzeczy, ciężko przeskoczyć. Ale nie ma nad czym się użalać, zebraliśmy bagaż nowych, cennych doświadczeń i walczymy dalej. Nie ma co załamywać rąk. Jestem pełen nadziei, że lepszy czas nadejdzie. Przecież szczęśliwych chwil, tak naprawdę nie zaplanujesz, one przychodzą same – nostalgicznie podsumował trener Sławek Ostrowski.

                                                                  Trener  Sławomir  Ostrowski.