Szlaki piesze i rowerowe

Ścieżki rowerowe i piesze  na terenie Gminy i Nadleśnictwa Lidzbark

 

  1. ścieżka rowerowa wokół Jeziora Lidzbarskiego – długość ok. 7,7 km, oznakowana kolorem niebieskim
  2. ścieżka rowerowa „Obrazik” – długość ok. 14,5 km oznakowana kolorem czerwonym, (dodatkowa trasa Palikówka – Traczyska – Dąb – 7,6 km)
  3. ścieżka rowerowa „Dab Rzeczpospolitej” – długość ok. 7,6 km,oznakowana  kolorem zielonym – do punktu widokowego Ostrowy – 2,3 km
  4. Planowana ścieżka rowerowa „Kurojady” – długość ścieżki ok. 15 km,  zostanie oznakowana kolorem żółtym

Szlak rowerowy wokół Lidzbarka

Z Lidzbarka wyjeżdżamy na północny – wschód szosą w kierunku Koszelew.
Po czterech kilometrach docieramy do wsi Jeleń.
Pierwsza wzmianka o miejscowości pochodzi z roku 1410, w roku 1442 powstał tu rycerski folwark. Już od czasów krzyżackich istniała we wsi karczma, w roku 1570 wymienia się także zakład krawiecki. Pod koniec XIX wieku mieszkało tu już 538 osób. Wieś zachowała w większości tradycyjną zabudowę z drewna i czerwonej cegły, stoi tu też kamienna kuźnia. W  budynku po szkolnym z początku XIX wieku ma swą siedzibę Welski Park Krajobrazowy. Welski Park Krajobrazowy utworzona w roku 1995 dla ochrony rzeki Wel, jej doliny i jezior, przez które przepływa. Powierzchnia parku wynosi 24,237 ha, a jego otuliny 3,793 ha. Park leży na terenie powiatów działdowskiego i nowomiejskiego. Mieści się tu też niewielkie, lecz bardzo interesujące muzeum prezentujące zbiory etnograficzne z  terenu WPK. (Jeleń 84 tel. 023 698 10 36). Na wschód od Jelenia znajduje się rezerwat przyrody „Bagno Koziana”. Jest to rezerwat ornitologiczny obejmujący tereny zarastającego jeziora. Stwierdzono występowanie tu 87 gatunków ptaków. 61 z nich ma tu swoje stanowiska lęgowe, wiele uznawanych jest w Europie za zagrożone. Na północnym krańcu miejscowości jezioro Jeleń Wielki (39,6 ha).

Zaledwie kilkaset metrów od Jelenia rozpoczyna się wieś Wąpiersk.
Istniała już na pewno przed rokiem 1410. Straty oceniane na 200 grzywien przyniosła miejscowości „wojna głodowa” (1414 r.). Pod koniec wieku powstał tu majątek rycerski. Przez stulecia władali nim Wąpierscy, Santopscy (dwaj z nich Antoni i Marceli brali udział w powstaniu listopadowym), Suchorscy, Karwowieccy, Miecznikowscy. W roku 1570 były we wsi trzy karczmy i dwóch sołtysów. Również parafia tutejsza ma krzyżackie korzenie. Już wówczas miała to być budowla murowana. Kościół kilkakrotnie płonął (1520, 1733), kilkakrotnie też go odbudowywano (1671, 1762). Zniszczeń, jakie powstały w czasie wojen napoleońskich, władze pruskie nie pozwoliły usunąć, a kościół popadł w całkowitą ruinę i w tym stanie dotrwał do lat 20. XX wieku. W latach 1933 – 35 wzniesiona została obecna budowla. Kościół jest neobarokowy, nie tynkowany, ze skromnym detalem architektonicznym. Na dawnym cmentarzu przykościelnym stoi ładny żeliwny krzyż z 2 połowy XIX wieku. We wsi zachowało się sporo domów mieszkalnych z końca XIX i początku XX wieku, dawna szkoła (1894 r.) i biblioteka (1905 r.).

Za Wąpierskiem skręcamy w lewo w drogę prowadzącą do miejscowościTarczyny.
Niewielka wieś rozłożyła się na wysokim brzegu jeziora Grądy. W  XVIII wieku była to osada szlachecka należąca do dóbr biskupa chełmińskiego. Jest tu kilka stuletnich budynków mieszkalnych i dawna wiejska szkoła. Główną atrakcją okolicy jest położone w lesie na północ od wsi grodzisko wczesnośredniowieczne i skansen archeologiczny. W lecie odbywają się tu jarmarki, na których spróbować można potraw z epoki, zobaczyć pokazy walk i dawnego rzemiosła. Samo grodzisko położone jest na półwyspie jeziora. Zachował się kilkukilometrowej wysokości wał i  fosa, widać też miejsce dawnej bramy.

Z Grodziska jedziemy asfaltową szosą na zachód do wsi Kiełpiny.
Istniała ona już w roku 1387 i należała do dóbr kapituły chełmińskiej. Wojna głodowa spowodowała niemal całkowite wyludnienie wsi. W roku 1570 liczyła ona 30 łanów. Pierwsze wzmianki o tutejszym kościele pochodzą z roku 1410, kiedy to przed sąd wójta bratiańskiego powołano tutejszego proboszcza. W połowie XVI wieku rozebrano mocno już zniszczony kościół z czasów krzyżackich, a na jego miejscu wzniesiono nową drewnianą świątynię. Na początku XVII wieku padł on ofiarą pożaru. W  roku 1630 parafię zlikwidowano. Nowy kościół wzniesiono dopiero w roku 1745. Ta kamienna budowla już w latach 60. XX wieku została znacznie rozbudowana (część północna). W jej wnętrzu warto zobaczyć granitową kropielnicę z XVI wieku, organy z 1888 roku i obraz św. Józefa Mullera w  1909 roku. Wokół świątyni rozciąga się dawny cmentarz z kilkoma ilustrującymi nagrobkami. Po przeciwnej stronie szosy Lidzbark – Lubawa stoi budynek dawnego zajazdu. Na ścianie budynku gospodarczego zachowały się resztki szyldu z okresu międzywojennego „Oberża i zajazd. Skład towarów kolonialnych i wódek” (stan z roku 2000). Poza tym można tu zobaczyć kilka murowanych budynków z początku XX wieku oraz szkołę z  roku 1909. Na obrzeżu wsi znajduje się zaniedbany cmentarz choleryczny z  połowy XIX wieku. Przy szosie do Lidzbarka znajduje się gospodarstwo agroturystyczne oferujące m. in. Przejażdżki konne. Na zachód od wsi rynnowe Jezioro Kiełpińskie (60,8 ha).
Jedziemy na południe, w lesie za Kiełpinami skręcamy w drogę gruntową w kierunku Chełst.

Chełsty to dawny majątek rycerski założony na początku XV wieku. Od tego czasu aż do 1788 roku należały do rodu Chełstowskich. To najprawdopodobniej oni wznieśli tu okazały dwór. Budowla była piętrowa, drewniana, lecz otynkowana, na kamiennej podmórawce z  mansardowym dachem. Od frontu znajdował się dwukondygnacyjny kolumnowy portyk. Majątek bardzo ucierpiał w czasie krótkiej okupacji rosyjskiej w  1914 roku. Dobra Chełsty rozparcelowano w okresie międzywojennym. Po II wojnie światowej powstał tu PGR, który doprowadził dwór do całkowitej ruiny. Z dawnego majątku pozostały jeszcze resztki sadu i parku dworskiego z połowy XIX wieku, w tym ponad dwustupięćdziesięcioletni buk rosnący przed resztkami dworu. Można też zobaczyć gorzelnię z końca XIX wieku, dwie obory i trzy czworaki. Na Welu stoi też wiekowy młyn, niestety mocno już przebudowany.

Dalej trasa wiedzie do wsi Słup założonej podobnie jak większość na tym terenie jeszcze w czasach krzyżackich.
W XV wieku tutejszym majątkiem miał władać Stefan Dworakowski. Osobliwością wsi jest spora liczba drewnianych chałup, często z zachowanym jeszcze detalem i stolarką. Wśród nich są też takie z dachem o bardzo małym spadku. Domy te w większości należały niegdyś do niemieckich kolonistów przybywających na te tereny już od końca XVIII wieku. Pamiątką po nich jest także znajdujący się we wsi cmentarz ewangelicki (jest tu też zaniedbany cmentarz choleryczny). Na skraju miejscowości stoi niewielki dworek, pozostałość po wielkim majątku.

Trzy kilometry na południe leży szlachecka wieś Wlewsk.
Do 1408 roku należała ona do wielkiego mistrza krzyżackiego Ulricha von Jungingena. Już w roku 1379 istniała tu parafia i drewniany kościół. W roku 1690 właściciel majątku Paweł Chełstowski zastąpił go nowym zbudowanym z tzw. muru pruskiego. 114 lat później wielki pożar strawił wieś wraz z kościołem. Dopiero w roku 1863 powstała na jego miejscu istniejąca do dziś neogotycka kaplica. W jej podziemiach znajdują się groby: fundatora, polskiego posła do parlamentu Rzeszy, Władysława Różyckiego i jego potomków. Wewnątrz kaplicy znajduje się drewniana figura z 1823 roku. Z majątku Różyckich zachowały się gorzelnia z 1875 roku, stuletni magazyn i dworski park.

Za Wlewskiem skręcamy w prawo, by po trzech kilometrach dotrzeć doPiaseczna.
Tu, nad niewielkim jeziorem o tej samej nazwie, w lecie czynne jest kąpielisko, pole namiotowe, wypożyczalnia sprzętu wodnego i punkt gastronomiczny. Swą czystość zawdzięcza jezioro ukształtowaniu terenu. Jest to zbiornik bez dopływowy, nie spływają więc do niego żadne zanieczyszczenia. Okoliczne lasy wchodzą w skład Górznieńsko – Lidzbarskiego Parku Krajobrazowego.

W Piasecznie od szosy Lidzbark – Brodnica odgałęzia się droga doKlonowa (Klonowo).
Ta śródleśna osada założona została w wieku XIV. Jej zabudowa, budynki mieszkalne, szkoła, domy kolejowe pochodzą głównie z  końca XIX wieku. Niedaleko stąd do najstarszego rezerwatu w powiecie działdowskim, utworzonego już w 1955 roku. W rezerwacie geomorfologiczno – leśnym „Jar Brynicy”, bo taką nosi on nazwę, ochronie podlega las mieszany porastający strome stoki doliny rzeczki Brynicy. Jar głęboki jest miejscami na 40 – 50 metrów, a rosnące tu drzewa mają nawet 160 lat.

Z rezerwatu leśną drogą przez Bryńsk Ostrowy jedziemy do Bryńska Kolonii.
Mimo iż nazwa Bryńsk (Langedorf), a  właściwie „Brennitia” pojawia się w źródłach pisanych już w roku 1229, te leśne i bagniste tereny zostały na dobre zasiedlone dopiero w latach 1820 – 50. Osiedlali się tu głównie niemieccy koloniści wyznania ewangelickiego. Zbudowali oni, długą na trzy kilometry, wieś ciągnącą się wzdłuż jednej drogi (rzędówka). Stąd też pochodzi niemiecka nazwa miejscowości Langedorf (długa wieś). Przy drodze stawiano zawsze zagrodę, a za nią ciągnął się długi i wąski pas ziemi należący do gospodarstwa. W roku 1864 istniały tu ewangelicki dom modlitwy i szkoła. W latach 1909 – 11 wzniesiono tu niewielki kościół protestancki. Znacznej pomocy finansowej przy jego budowie udzieliło towarzystwo Gustawa Adolfa. Od okresu międzywojennego liczba ewangelików we wsi systematycznie malała. Od roku 1945 kościół tutejszy dzierżawią katolicy. W Bryńsku zachowało się sporo zarówno drewnianych jak i  murowanych domów pamiętających jeszcze czasy kolonistów. Polana, na której położona jest wieś, systematycznie zarasta. Szosą na północ wracamy przez Jamielnik do Lidzbarka.

Śladami Władysława Jagiełły

Śladami

Władysława Jagiełły

 

Latem 1409 roku wielki mistrz krzyżacki Urlich von Jungingen wypowiedział wojnę Polsce i zajął ziemię dobrzyńską. Jednocześnie komtur ostródzki Fryderyk Zollern wtargnął na ziemię mazowiecką.
W odwecie Mazowszanie spalili Działdowo, Nidzicę oraz 14 pobliskich wsi. Jednakże większych działań wojennych nie przeprowadzono i obydwie strony zawarły rozejm, który obowiązywać miał od 8 października 1409 r. do 24 czerwca 1410 r. Był to niezbędny czas, aby przygotować się do decydującego starcia. Tak więc w ciągu zimy Polacy i Krzyżacy urządzili polowania i magazynowali ogromne ilości solonego miejsca dla wojska. Również i w krzyżackim Lidzbarku przygotowywano się do wojny. Wówczas to wzmocniono mury obronne
i zamek. Lidzbark był przecież miastem przygranicznym i zapewne liczono się
z atakiem wojsk Jagiełły. Ponadto wszyscy tutejsi rycerze, podlegający komturstwu brodnickiemu, otrzymali rozkazy stawienia się w pełnym uzbrojeniu do służby wojskowej.

24 czerwca 1410 roku upłynął termin rozejmu. Już wkrótce między Lidzbarkiem a Działdowem stanęła armia wielkiego marszałka krzyżackiego Fryderyka Wallenroda. Oddziały te miały przeszkodzić w przejściu przez granicę chorągwiom litewskim księcia Witolda. 3 lipca 1410 r. zapłonęły wsie między Lidzbarkiem a Brodnicą. Krzyżacy z niecierpliwością oczekiwali nadejścia wojsk króla Władysława Jagiełły. Tymczasem władca Polski po przeprawieniu się 30 czerwca przez most pontonowy na Wiśle w Czerwińsku, wolno posuwał się w kierunku granicy. Przez dwa dni, 7 i 8 lipca, armia królewska obozowała we wsi Bądzyń nieopodal Lubowidza. W środę 9 lipca 1410 r. król Władysław Jagiełło z całym wojskiem przekroczył granicę krzyżacką gdzieś w lasach bryńskich. Po przejściu dwóch mil leśnej drogi na rozległej polanie rozwinięto 82 chorągwie wojskowe, w tym wielką chorągwie z Białym Orłem, odśpiewano pieśń „Bogurodzica” i ruszono dalej. Wkrótce oddziały księcia Witolda zdobyły opuszczony przez Krzyżaków Lidzbark. Wieczorem wojska królewskie rozbiły obóz nad Jeziorem Kiełpińskim w okolicy Chełst i Trzcina. Po krótkim odpoczynku oddziały ruszyły dalej przez Słup i Boleszyn. Mroczno, aż do Kurzętnika, gdzie zawitano rankiem 10 lipca. Doszło tu do spotkania obydwu wielkich armii, które oddzielała tylko rzeka Drwęca. Król Władysław Jagiełło nie wydał rozkazu przeprawy przez Drwęcę – na co tylko czekali Krzyżacy – lecz postanowili wycofać swe wojska tą samą drogą w kierunku Lidzbarka. Kilkadziesiąt tysięcy rycerzy polskich, litewskich, czeskich oraz posiłkujących Tatarów ruszyło w powrotną drogę. W piątek 11 lipca 1410 r. oddziały te ponownie przemaszerowały przez Lidzbark. Następnie starym gościńcem biegnącym równolegle do granicy mazowieckiej skierowano na wschód przez Cibórz, Wielki Łęck, Gródki. Wieczorem armia dotarła do Wysokiej, gdzie rozbito obóz i wypoczywano aż do niedzieli 13 lipca. Namiot królewski ustawiono na wzgórzu – do dzisiaj zwanym Królewską Górą. W tym czasie Polacy zdobyli Działdowo, Nidzicę oraz Dąbrówko.

14 lipca wczesnym rankiem wszystkie oddziały królewskie ruszyły w kierunku Stębarka i Ulnowa. W ten oto sposób we wtorek 15 lipca 1410 r. doszło do spotkania obu wielkich armii na polach Grunwaldzkich.

 

Przebieg i kilometraż pierwszego odcinka pieszego szlaku grunwaldzkiego (czerwonego)

Przebieg i kilometraż pierwszego odcinka planowanego pieszego szlaku grunwaldzkiego (czerwonego)

km
0,0 Grunwald Pole Bitwy – parking
1,2 Grunwald pole Bitwy – muzeum
1,7 Droga Stębark – Łodwigowo – odejście szlaku niebieskiego
3,4 Łodwigowo
7,1 Ostrowite
10,9 Most na przesmyku między jeziorami
11,6 Leszcz – kościół
13,2 Kalbornia – skrzyżowanie (PKS)
16,4 Brzeźno Mazurskie – sołtys
18,8 Grzybiny – majątek
23,3 Uzdowo – pomnik
23,8 Uzdowo – wodociągi
26,1 Myślęta – majątek
29,5 Turza Wielka – centrum – skrzyżowanie
34,2 Skrupie – skrzyżowanie
38,5 Wysoka – droga do Działdowa
41,9 Prioma – PKS
46,8 Płośnica – Centrum – PKS
50,7 Turza Mała – PKS
53,4 Prętki
55,4 Koty – most
58,8 Jeleń – PKS
60,4 Wąpiersk – kościół
64,1 Ciechanówko – PKS
66,6 Chełsty – sklep
69,1 Kurojady – ośrodek wypoczynkowy
71,5 Skrzyżowanie dróg – droga do Słupa
73,0 Lidzbark – mleczarnia
73,7 Lidzbark – Słomiany Rynek
75,1 Lidzbark – ośrodek „Parkowy”
75,8 Lidzbark – ośrodek „Lech”
77,6 Jezioro Zwórzno
80,9 Skrzyżowanie z drogą do Jamielnika
83,1 Bryńsk Kolonia – centrum
86,0 Bryńsk Szlachecki
90,5 Nowe Konopaty – skraj wsi
96,5 Dziwy
100,0 Bądzyn

Szlak kajakowy rzeką Wel

Przewodnik dla kajakarzy – WEL
Rzeka przedziwna – nieprzeciętna jak piękna kobieta
Autor Marek Połomski Korekta Krzysztof Główczyński, Beata Wittbrodt
Wel jest rzeką III rzędu, lewobrzeżnym i największym dopływem Drwęcy. Wypływa za Wzgórz Dylewskich w okolicy miejscowości Bartki na wysokości 210 m n.p.m. Długość rzeki wynosi 107,5 km a jej ujście do Drwęcy znajduje się w miejscowości Bratian, na wysokości około 84,5 m n.p.m.
   W zlewni rzeki Wel znajduje się około 1100 różnej wielkości cieków. Jej największe dopływy to: Mała Wkra (prawobrzeżny, wpada do jeziora Dąbrowa Mała), Rumienica (prawobrzeżny, wpada do jeziora Rumian), Płośniczanka (lewobrzeżny). Na podstawie kryteriów fizyczno-morfologicznych, na rzece Wel wyróżniono 6 typów rzek spośród 24 oficjalnie ustalonych w Polsce. Wel jako największy lewobrzeżny dopływ Drwęcy jest rzeką nizinną pojezierną, a równocześnie na niektórych odcinkach rzeką górską. Trudno jednoznacznie zaklasyfikować ten naturalny, niezmieniony przez wieki ciek. Rzeka Wel jest bardzo ceniona przez wodniaków – kajakarzy za swą atrakcyjność i walory przyrodnicze.
Średni spadek to 0,91 promila natomiast na kilku odcinkach rzeki występują dużo większe spadki, dochodzące nawet do 4,1 promila.
Z uwagi na to, że Wel przepływa przez wiele jezior, jego przepływ jest w  miarę stabilny – nie występują tu też wielkie wahania stanu wód.
Spływy rzeką Wel można organizować etapami, całą trasę średnio doświadczony kajakarz może przepłynąć w ciągu czterech dni.
Walory rzeki umożliwiają organizowanie spływów kajakowych przez cały rok, aczkolwiek turystyczny sezon kajakowy trwa od maja do września, w  pozostałym okresie z uroków rzeki korzystają bardziej doświadczeni kajakarze.
Jako kilometraż spływu przyjmuje się start z południowego krańca „Wielkiej Wody” czyli jeziora Dąbrowa Wielka od miejscowości Kalbornia (98 km) po przepłynięciu około 3 km na pn – zach napotkamy połączenie do Dąbrowy Małej.
Przy niskich stanach wody w rzece sugerujemy rozpoczęcie spływu we wsi Wądzyn na 92 km.
Od roku 2000 Towarzystwo Miłośników Ziemi Lubawskiej jest organizatoremOgólnopolskiego Zimowego Spływu Rzeką Wel.
Spływ ten odbywa się w lutym lub na początku marca, w zależności od występowania pokrywy lodowej. Jest to impreza kajakarska przeznaczona dla wodniaków z pewnym doświadczeniem.
I etap – pierwszy dzień spływu
 
spływu można rozpocząć od jeziora  Dąbrowa Wielka („Wielka Woda”) (98,0 km).
Kilka ośrodków wypoczynkowych zlokalizowanych nad brzegami jeziora może stanowić doskonałą bazę startową. Wielka toń jeziora o powierzchni 615,1ha silnie wydłużona południkowo z bardzo dobrze rozwiniętą linią brzegową stwarza warunki do oswojenia się z wodą i kajakiem.
Należy zachować dużą ostrożność przy silnie wiejących wiatrach i sfalowaniu powierzchni jeziora.
Wypływamy z Wielkiej Wody i kilkuset metrowym kanałem dopływamy do kolejnego jeziora
Dąbrowa Mała („Mała Woda”). Przy bardzo niskich stanach wody należy uważać na kamieniste dno zbiornika wodnego. Jest to długie rynnowe jezioro o powierzchni 173,4 ha i głębokości maksymalnej 34,5 m.
Kierujemy się na południe płynąc wzdłuż lewego brzegu jeziora, po drodze mijamy pole biwakowe. Sterujemy w kierunku południowej zatoki, do ujścia z Małej Wody(95,8 km).
Rzeka leniwie wije się pośród podmokłych łąk. Po przepłynięciu około 800 metrów dopływamy do mostu drogowego na drodze Dąbrówno – Tuczki. Dobijamy do prawego brzegu i przenosimy kajak około 50 metrów przez podwórko obok małej elektrowni wodnej (MEW). Kajak wodujemy na lewym brzegu rzeki. Po bezpiecznym zwodowaniu kajaka płyniemy w kierunku jeziora Jakubkowo (in. nazwy Pancerz lub Pancer). Nad brzegiem tego urokliwego jeziorka można odpocząć, jest tu dogodne miejsce biwakowe a w pobliżu znajduje się wieś Wądzyń (93,0 km).
Jeśli ktoś nie lubi pływać po wielkich jeziorach, może rozpocząć spływ od wypływu z jeziora Pancer, lub jak sugerowaliśmy nieco poniżej we wsi Wądzyn.
Wypływając z jeziora Pancer kierujemy się na szerokie koryto rzeki, o lekkim nurcie.
W korycie rzeki znajdziemy resztki po nieistniejącym moście, nurt  zaczyna stopniowo przyspieszać pojawia się pierwsza kamienna rafa – bystrze. Płyniemy otoczeni podmokłym lasem olchowym, gdzie malownicze mokradła otaczają koryto rzeki Wel.
Dopływamy do progu wodnego, gdzie bezpieczniej jest płynąć lewą odnogą ponieważ za progiem jest zbyt mało wody do spłynięcia. Lewą wąską, ale bystrą odnogą Welu dopływamy do przeszkody – zatoru w postaci powalonych drzew. Bezpiecznie przeciągamy kajaki przez zator do głównego nurtu. Płyniemy do mostu na drodze Szczupliny – Grzybiny, gdzie czeka nas kolejna krótka przenoska prawą stroną.
Z lewej strony znajdują się urządzenia pompowe do poboru wody z Welu na potrzeby żwirowni w Grzybinach. Płyniemy spokojnym nurtem w otoczeniu łąk i lasu sosnowego, po drodze mijamy drugą pompownię wody dla żwirowni w Grzybinach. Przepływamy pod starym mostem drogowym Dąbrówno – Tuczki, za mostem na prawym brzegu mamy możliwość odpoczynku, lub zorganizowania biwaku. Rzeka rozlewa się szeroko, leniwie tocząc swe wody w kierunku jezioraRumian. Jezioro te jest długie na prawie 5 km południkowo położone o powierzchni 290 ha, szerokości około 1 kilometra i średnią głębokością 6,5 metra (83,8 km).
Nad jeziorem znajduje się kilka ośrodków wypoczynkowych i  agroturystycznych. Przepływamy jezioro lewą stroną kierując się w stronę zatoki za półwyspem, wypatrując stalowej konstrukcji mostu drogowego i  masztu telefonii komórkowej. W okolicach mostu znajduje się dogodne miejsce na odpoczynek. Rzeka Wel szerokim korytem toczy powolnie swe wody przez łąki i pola uprawne, pośród nielicznych siedlisk wiejskich. Brzegi rzeki są podmokłe. Po około dwóch kilometrach dopływamy w pobliże wsi Prusy, gdzie widoczne są stawy rybne nazywane „wapniakami ”. Płynąc dalej dopływamy do jeziora „Zarybinek” niezbyt dużego owalnego jeziora położonego obok dużej wsi gminnej Rybno. Brzegi jeziora są tu częściowo zagospodarowane; istnieje tu również możliwość skorzystania z  bazy turystycznej (79,0 km).
Dalej płyniemy lewym brzegiem kierując się w kierunku południowo – wschodnim, odszukując
w szuwarach ujście rzeki z jeziora. Przepływamy w pobliżu gorzelni w  Tuczkach, następnie przepływamy pod mostem drogowym Działdowo – Rybno i  mostem magistrali kolejowej Warszawa – Gdańsk. Dopływamy do młyna Ruda Młyn, gdzie znajduje się ekologiczne gospodarstwo agroturystyczne(77,0 km), tu czeka nas kolejna przenoska około 60 metrów lewą stroną. Można skorzystać z gościnności gospodarzy i w tym miejscu zakończyć pierwszy etap (pierwszy dzień) spływu Welem.
II etap – drugi dzień spływu
możemy rozpocząć poniżej młyna w Tuczkach, gdzie nurt rzeki mocno przyśpiesza a po przepłynięciu około kilometra słabnie. Dopływamy do rozlewiska – cofki od jazu piętrzącego w Grabaczu.  Tu napotykamy konieczność przenoski kajaków prawą stroną przepławki dla ryb poniżej jazu. Nie należy wpływać w kanał znajdujący się z lewej strony jazu piętrzącego. Bezpiecznie wodujemy kajaki poniżej jazu, tu należy zachować wzmożoną uwagę, gdyż nurt przyspiesza i przepływa przez kamienistą bystrzynę na odcinku około 500 metrów. Z lewej strony widoczne są stawy rybne z  licznymi mnichami zrzucającymi wodę. Przed nami pojawia się las na skraju którego z lewej strony jest dopływ Koszelewskiej Strugi. Wpływamy w malowniczy las z licznymi starorzeczami, gdzie możemy podziwiać bioróżnorodność środowiska naturalnego. Mijamy kolejny most lokalnej drogi i po przepłynięciu około 4km dopływamy do jeziora Tarczyńskiego (70,3 km).  Jezioro „Tarczyńskie” o powierzchni 163,8 ha ma wydłużony kształt, posiada dwie duże zatoki w  północnej części, między którymi powstał długi półwysep. Na przedłużeniu półwyspu znajduje się niewielka wysepka. Długość tego jeziora wynosi 2,7 km a szerokość około 900 m. Na prawym północnym brzegu leży wieś Wery. Wypływamy z jeziora Tarczyńskiego przez trzcinowiska i szuwary. Wypływ Welu znajduje się w północno – zachodnim krańcu jeziora. Po przepłynięciu krótkiego łącznika – około 300 metrów, wpływamy na kolejne jezioro – „Grądy”. Jest to kolejne jezioro przepływowe o powierzchni około112 ha, niezbyt głębokie. Wypływamy z  jeziora mijając po drodze pozostałości po drewnianym moście, następnie przepływamy pod mostem drogowym drogi lokalnej Lidzbark → Wąpiersk→ Koszelewy. Wel zmienia swój charakter, rozlewając się szeroko przez łąki i torfowiska. Dopływamy do niewielkiego owalnego jeziora „Zakrocz” otoczonego pięknym lasem. Dalej płyniemy lewym brzegiem jeziora, gdzie możemy zrobić krótki odpoczynek, na prawym brzegu znajdziemy dogodne miejsce biwakowe (62,3 km).   Po krótkim odpoczynku wypływamy z  jeziora Zakrocz, płynąc w otoczeniu lasów, gdzieniegdzie  w rzece pojawiają się powalone drzewa. Płyniemy leśnym odcinkiem około dwa kilometry, dopływając do miejscowości Koty, położonej na prawym brzegu rzeki Wel (58,7 km).   Przepływamy pod mostem drogi lokalnej Koty → Podcibórz tu rzekę otacza las, który na krańcu wsi ustępuje łąkom i  zadrzewieniom nadrzecznym. Rzeka zaczyna meandrować, pojawia się coraz więcej przeszkód w postaci powywracanych drzew. Należy zachować dużą ostrożność, w zależności od stanu wody w rzece cześć przeszkód można próbować pokonać dołem, lub w razie potrzeby bezpiecznie przeciągnąć kajaki górą. Brzegi rzeki są tu podmokłe bagniste, mało przyjazne. Sytuacja na rzece jest dynamiczna, układ przeszkód w postaci powalonych drzew często się zmienia. Odcinek od Podciboża jest odcinkiem trudniejszym, wymagający pewnego doświadczenia kajakarskiego. Dopływając w pobliże mostu kolejowego, wyczuwamy że nurt przyspiesza, pojawia się kamienne bystrze. Warto przed pokonaniem bystrza dobić do brzegu i  rozeznać sytuację – zaplanować spłynięcie bystrzyną.  Na stosunkowo krótkim odcinku mamy do pokonania trzy progi kamienne – bystrza.  Przepływamy w pobliżu nieczynnego – zniszczonego młyna wodnego koło wsi Olszewo.  Rzeka płynie głębokim jarem – jak w kanionie, przepływamy obok nieczynnego młyna opodal wsi Jamielnik –Bełk. Wel zmienia swój kierunek z zachodniego na północny.        Dopływając do Lidzbarka Welskiego obserwujemy na lewym brzegu wysokie, urwiste piaszczyste zbocza. Nurt uspokaja się, wpływamy do Lidzbarka, przepływamy obok nieczynnego „czerwonego” młyna wodnego, mijamy próg lewą stroną. Przepływamy pod kilkoma mostami, dopływamy do czynnego młyna wodnego, z zachowaniem ostrożności, dopływamy do prawego brzegu gdzie bezpiecznie wysiadamy i  przenosimy kajaki około 40 metrów na dolną wodę – poniżej jazu młyńskiego za budynkiem młyna (45,2 km).  Możemy tu chwilę odpocząć (w kawiarni Sekret), lub popłynąć dalej do jeziora „ Lidzbarskiego” i tam zrobić przerwę na odpoczynek i zwiedzenie miasta. W obrębie miasta Lidzbark Welski przepływamy pod siedmioma mostami drogowymi i jednym wiaduktem kolejowym.
III etap – trzeci dzień spływu
możemy rozpocząć od jeziora Lidzbarskiego (44,0 km). Start obok plaży miejskiej – terenu MOSiR. Wypływ rzeki Wel z jeziora znajduje się tuż obok wpływu (rozdzielone piaszczystym półwyspem), mamy wrażenie że rzeka zatoczyła koło. Wpływ i wypływ płyną prawie równolegle do siebie na odcinku około jednego kilometra. Wypływamy z jeziora Lidzbarskiego i przepływając pod mostem drogowym Lidzbark →Brodnica wpływamy w jar rzeki Wel. Rzeka łagodnie toczy swe wody w kierunku Kurojad (38,5 km). Po drodze napotykamy przeszkody w postaci powalonych drzew, zdarza się że musimy przeciągać kajaki przez zatory. Bez większych przygód dopływamy do jazu elektrowni w  Kurojadach, gdzie przenosimy kajaki lewą stroną, na dolną wodę i  płyniemy dalej. Tutaj po 300 m napotkamy nowo otwartą stanicę wodną z  możliwością noclegu i łazienkami. Po około trzech kilometrach zmienia się otoczenie rzeki, dopływamy w pobliże progu piętrzącego nieczynnego młyna – elektrowni w Chełstach. Widząc przed sobą most drogowy należy spłynąć do prawego brzegu – około 50 metrów przed mostem (36,0 km).                                       Bezpiecznie przybijamy do prawego brzegu, gdzie wyciągamy kajaki i przenosimy je około 100 metrów poniżej jazu. Po przeniesieniu kajaków na dolną wodę, zabezpieczamy cały ekwipunek w wodoodporne worki i dokładnie mocujemy je do kajaków, gdyż przed nami najtrudniejszy przełomowy odcinek rzeki Wel. Ten odcinek szlaku kajakowego rzeki przeznaczony jest dla osób   z pewnym doświadczeniem kajakarskim, odpowiednio przygotowanych na spływ górskim odcinkiem rzeki. Za jazem czeka nas bystrze kamienne na odcinku około 400 metrów. Rzeka silnie meandruje, należy tu zachować wzmożoną uwagę, aby się nie wywrócić. Po przepłynięciu około kilometra nurt zwalnia, rzeka płynie przez podmokłą dolinę porośniętą roślinnością szuwarową.   Płynąc dalej słyszymy narastającym szum wody. To nasz Wel zaczyna swą górską pieśń, dopływamy do bystrzy na przełomowym odcinku – rezerwatu „ Piekiełko ”.                                                                 Rzeka pokazuje tu swoje prawdziwe górskie oblicze. Silny nurt rzeki przetacza się przez kamienie, powalone drzewa, rzeka silnie meandruje w głębokim jarze, gdzie otaczają nas urwiste zbocza z powywracanymi drzewami. Przy bardzo niskich stanach wody odcinek ten jest trudny do pokonania, można tu nawet uszkodzić sprzęt. Krótki około 500 metrowy odcinek pokonał już niejednego doświadczonego kajakarza. Po minięciu tzw. eski wpływamy na długą kamienną rafę, z  powalonymi drzewami, gdzie nurt trochę łagodnieje przed drewnianym mostem prowadzącym do nieistniejącej już wsi Straszewy (32 km). Pod mostem można bezpiecznie przepłynąć, w nurcie rzeki można dostrzec resztki fundamentów nieistniejącego już młyna wodnego. Wel łagodnie rozlewa się wśród łąk i olch. Część obumarłych drzew stojących w korycie rzeki i przy brzegach, robi niesamowite surrealistyczne wrażenie. Spokojnie przepływamy około dwóch kilometrów i zbliżamy się do rozlewiska przed młynem – elektrownią w  miejscowości Trzcin. Dobijamy do lewego brzegu, bezpiecznie wysiadamy i  przenosimy kajaki kilkadziesiąt metrów poniżej elektrowni. Przed nami widoczny most betonowy lokalnej drogi. Łagodny nurt rzeki wije się wśród łąk poniżej znajduje się betonowy most drogowy (600 metrów na prawo wieś Trzcin), wokół silnie urozmaicona rzeźba terenu. Rzeka meandruje powoli wśród łąk. Przepływamy pod mostkiem lokalnej drogi i dopływamy do czynnego młyna – elektrowni w miejscowości Lorki.  W tym miejscu Wel rozdziela się na dwa ramiona. Prawa odnoga z uwagi na bardzo mały stan wody jest bardzo trudna do spłynięcia. Dlatego lepiej jest przenieść kajaki lewą stroną około 100 metrów poniżej młyna.
IV etap –  czwarty dzień spływu
Po ostatnich regulacjach (2011rok) najlepiej spłynąć prawym ramieniem czyli właściwym odcinkiem rzeki Wel. Przepływamy obok czynnej MEW Lorki, przenosimy kilka metrów kajaki prawą stroną przy jazomoście i po chwili dopływamy do nieczynnego młyna. Stary próg jest możliwy do przepłynięcia ale ze względu na wystające elementy metalowe wskazane jest przeniesienie kajaków lewą stroną. [Opcjonalnie wodujemy kajaki w  lewej odnodze rzeki Wel, nazywanej Bałwanką. Bałwanka łagodnie meandruje do nowego mostu drogowego na drodze lokalnej Mroczenko → Grodziczno. Przepływamy pod mostem i wypływamy na rozlewisko „Wenecja” powstałe w  skutek eksploatacji pokładów kredy pojeziernej i przerwania grobli rozdzielającej koryto rzeki od terenów eksploatacji kredy. Płyniemy środkiem rozlewiska kierując się w stronę widocznego ujścia rzeki. Wpływamy w koryto rzeki Bałwanki napotykając po drodze na sporo przeszkód w postaci powalonych drzew, widać tu aktywność bobrów. Wpływamy na jezioro „Przybocz” inaczej zwane „Tylickie Dolne” lub też Fabryczne – nieduży bardzo płytki zarastający zbiornik wodny. Staramy się trzymać prawego brzegu, przebijając się przez kożuch roślinności pływającej. Ujście Bałwanki jest trudne do odnalezienia wśród szuwarów w północno – wschodnim krańcu jeziora, należy wypatrywać małego białego domku na wysokim brzegu i tam się kierować. Płynąc przez jezioro Przybocz – Tylickie,  należy zachować szczególną ostrożność, z uwagi na niestabilne muliste dno. Po przebiciu się przez szuwary wpływamy w koryto rzeki, pokonując po drodze zatory w postaci powalonych drzew. Lewy brzeg jest wysoki urwisty, z prawej strony znajdują się łąki i zakrzaczenia łoziny, w korycie rzeki resztki drewnianych filarów po nieistniejącym mostku drogowym. Po chwili dopływamy do prawego ramienia rzeki Wel i dwa ramiona łączą się na powrót w jedno koryto rzeczne  (15,3 km).]    Na prawym brzegu widoczne jest ujście małego potoku – Wólki nazywanej też Prątniczką.    Wel wije się wśród podmokłych łąk, na prawym brzegu towarzyszy nam las, przepływamy pod wiaduktem kolejowym nieistniejącej już linii kolejowej Nowe Miasto Lubawskie→ Zajączkowo. Kawałek za mostem wpływa prawobrzeżny dopływ Struga Katlewska – Katlewka.   Mijamy kolejny mostek lokalnej drogi. Rzeka leniwie meandrują przepływa w  pobliżu wsi Kuligi, gdzie przepływamy (11,6 km) pod nowym mostem drogowym drogi wojewódzkiej 538.  Można tu chwilę odpocząć, przy moście mamy wygodną „kieszeń” dla bezpiecznego opuszczenia kajaka. Za mostem rzeka Wel leniwie toczy swe wody przez łąki z lewej strony towarzyszą nam lasy, rzeka łagodnie meandruje, w  korycie napotykamy trochę przeszkód w postaci powalonych drzew i  kamieni. Zbliżamy się do mostu lokalnej drogi Jakubkowo → Kaczek (7 km).  W okolicach mostu nurt rzeki lekko przyspiesza, zaś za mostem robi się bystry, pojawiają się rafy kamienne, oraz zatory w postaci powalonych drzew.  Jest to odcinek wymagający rozwagi i doświadczenia. Brzegi znowu stają się bagniste, podmokłe i  otoczone zakrzaczeniami łoziny i olchy rzeka momentami staje się wąska i kręta, zmieniając kierunek z północno – zachodniego na zachodni.    Zbliżamy się do miejscowości Kaczek. W korycie pojawiają się duże głazy, rzeka rozszerza swoje koryto i wpływamy na zalew – cofkę elektrowni wodnej w Kaczku. Bezpiecznie dopływamy do elektrowni, gdzie czeka nas wygodna przenoska – ześlizg dla kajaków wykonany przez gospodarza elektrowni. Po zwodowaniu kajaków na dolnej wodzie przepływamy pod betonowym mostem płyniemy w stronę wsi Bratian.  Za mostem znajduje się piaszczysta mielizna utworzona nurtem wodnym spływającym kanałem ulgi przez próg nieistniejącego już młyna wodnego w Kaczku. Wel łagodnie toczy swój nurt lekko meandrując. W korycie znajdują się niezbyt liczne przeszkody w postaci powalonych przez bobry lub siły natury drzew.     Dopływamy do wsi Bratian, gdzie rzeka jest rozdzielana przez jaz piętrzący na dwie odnogi.  Prawa odnoga z uwagi na brak wody jest niespławna.  Trzymając się lewego brzegu, przepływamy pod mostem drogowym i dopływamy do jazu młyna – elektrowni w Bratianie. Lądujemy na lewym brzegu i tu kończymy spływ.  Wody Welu po przejściu przez turbiny młyna i pokonaniu około 200 metrów łączy swe wody  z rzeką Drwęca (0,0 km) jako jej największy lewobrzeżny dopływ.